0
Łącznie : 0,00 zł
Twój koszyk jest pusty!
aktualizuj

Geje skrupulatnie odnotowują i cieszą się z coming outów znanych sportowców, a radość jest podwójna, gdy są oni zawodnikami dyscyplin powszechnie uznawanych za wybitnie męskie oraz takich, w których strój sportowy dobrze odznacza chuja (zapasy, kolarstwo, skoki do wody, bieganie, ciężary, MMA – mieszane sztuki walki), a już w ogóle szał na tęczowych trybunach zapanowuje, gdy chuj takiego sportowca jest duży. Wszystkie te warunki popularności u gejowskich kibiców spełnił kanadyjski (francuskojęzyczny) zawodnik MMA – Georges St-Pierre.

Urodzony 19 maja 1981 w Saint-Isidore, swoje przyznanie do gejowstwa poprzedził dużoma wspaniałymi sukcesami w MMA, m.in. został dwukrotnym zdobywcem mistrzowskiego pasa amerykańskiej organizacji Ultimate Fighting Championship (UFC) istniejącej od 1993 i w świecie MMA uchodzącej za prestiżową. Trzy lata pod rząd (2008, 2009, 2010) był wybierany kanadyjskim sportowcem roku przez tamtejszą telewizję Sportsnet. To wystarczyło, aby każdy gej w Kanadzie zwrócił na niego uwagę, chociaż większość gejów zrobiło to już wcześniej, oglądając – jak to namiętnie robi dużo gejów – transmisje z ważenia zawodników i przyglądając się Georgesa kalesonką. Każdy gejowski fan tych na swój sposób erotycznych spektakli, gdzie można zobaczyć prawdziwych męskich facetów w samych tylko kalesonkach, zgodzi się, że rzadko kiedy nawet najbardziej męscy bokserzy mają naprawdę dużo w kalesonkach. Na tle ogólnego przeciętniactwa kalesonki Georgesa od początku wyróżniały się wyjątkowo dużym wypchaniem, które on jeszcze jakby dodatkowo podkreślał noszeniem obcisłych i w jasnych kolorach kalesonków oraz nieubieraniem od razu po zważeniu dresów, tylko pozowaniem z przeciwnikiem w kalesonkach, żeby jeszcze lepiej pokazać widzą swojego dużego chuja. Gdy dokonał publicznego coming outu, stało się jasnym, że mógł on robić to świadomie, będąc jak każdy gej dumnym ze swojego chuja oraz chcąc nacieszyć nim oczy gejowskich fanów.

Wyjście z ukrycia zrobił w studiu telewizyjnym podczas wywiadu we wrześniu 2012, oświadczając nie tylko że jest gejem, ale równocześnie skinheadem, co się świetnie zgadzało, bo od zawsze zgalał się na zero. Było to zajebiste pokazanie przez niego przed kamerami, że oprócz typowych skinów bijących pedałów są też skini pedały, którzy niczym nie różnią się od tamtych skinów, a jak potrafią kurwa przypierdolić, to wystarczy sobie obejrzeć Georgesa w akcji na ośmiokątnej macie.

Droga St-Pierre'a do najwyższych laurów MMA była długa, bo rozpoczęta w wieku zaledwie 7 lat od treningów karate Kyokushin. Po prostu koleś urodził się z fascynacją sportami walki. Oprócz nich uprawiał też zapasy, boks, boks tajski i brazylijskie jiu-jitsu (BJJ), czyli same dyscypliny wymagające siły, odporności na ból, ale wynagradzające dostawane ciosy bezpośrednim przyciskaniem się całymi ciałami z przeciwnikiem (zapasy i MMA), które u zawodników często powoduje, że schodzą z maty ze stojącymi chujami w spodenkach.

Georges w MMA profesjonalnie zadebiutował w 2002 roku jako 21-latek, a jak to młodziakowi szybko mu stawał, jednak choć podbudliwy i tak duży, jego chuj nie przeszkodził mu wygrać 5 kolejnych walk w kanadyjskiej federacji UCC i zdobyć jej pas mistrzowski, co doprowadziło do zaproponowania mu kontraktu przez sąsiedzką UFC, w której szrankach zaczął występować od 2004 i w ciągu kolejnych 12 lat wielokrotnie zdobywał, tracił i odzyskiwał mistrzostwo UFC w wadze półśredniej, aż do 10-miesięcznej przerwy spowodowanej zerwaniem więzadła w kolanie w grudniu 2011. Powrót na matę pod koniec 2012, już po telewizyjnym coming oucie, zakończył się dla Georgesa, teraz oficjalnie geja, siódmym z rzędu obronieniem pasa mistrzowskiego w kategorii do 77 kg, w walce z młodszym o 3 lata Carlosem Josephem Conditem – Amerykaninem pochodzenia niemiecko-meksykańskiego, żonatym heterykiem, ojcem jednego syna. Warto obejrzeć zapis poprzedzającego tę walkę ważenia, gdy zaraz po zejściu z wagi Condit (chociaż facet, nie da się ukryć, przystojny) szybko naciąga długie do kolan spodenki na swoje kalesonki, w których niewiele ma i dodatkowo nosi je w maskującym kolorze czarnym, a St-Pierre przeciwnie – staje do pozowania w swoich wypchanych kalesonkach, dodatkowo szarych, a szary kolor najlepiej odzwierciedla chuja, co wiemy po dresach, które większość chłopaków nie bez powodu nosi szare.

W kontekście ujawnienia się Georgesa przypomniano sobie jego walkę z półtora roku starszym Jake'em Shieldsem (USA) pod koniec kwietnia 2011. O nich obuch chodziły wtedy plotki, że są gejami, które potwierdziły się. Jake jest ponadto ojcem samotnie wychowującym córkę, obecnie trzynastoletnią, którą zafundował sobie in vitro z chętną na surogatkę przyjaciółką. Zawsze miał super układ ze swoim tatą (zmarłym w 2011), który był jego menedżerem sportowym i w pełni akceptował go jako geja. Georges i Jake na pewno wiedzieli o sobie przed walką i może dlatego Georges, nie chcąc zawstydzać kolegi geja więcej niż to konieczne, podczas ważenia przed tamtą walką (youtube.com/watch?v=1WjeNaJpoWQ) wyjątkowo ubrał dżinsy zaraz po zejściu z wagi do pozowania, tym bardziej że Jake mając małego w ogóle nie ściągał do ważenia długich do kolan spodenków sportowych.

Coming out i zaraz po nim pokonanie Condita, dodatkowo po długiej absencji z powodu kontuzji, zrobiło z St-Pierre'a max idola nie tylko w Kanadzie, czego najlepszą miarą było pojawienie się na rynku jego kulturystycznej laleczki w samych tylko pakerskich slipkach, jak niegdyś Kena, gejowskiego przyjaciela Barbie. Amerykańska firma Under Armour, produkująca gacie męskie oraz odzież sportową, z miejsca zaproponowała mu kontrakt na modela gaci oraz trzech linii sportowych spodenków męskich typu compression, czyli ze sprężystego, obciskającego materiału. Do reklamowania takich gaci nie mogło być lepszego kandydata niż święcący triumfy, super zbudowany zawodnik, w dodatku wyoutowany gej i z tak dużym chujem pięknie wypełniającym takie spodenki – oświadczył z zadowoleniem Steve Battista, prezes-senior Under Armour, dodając, że swoim wyglądem i postawą Georges St-Pierre wprowadził nową jakość do mentalności zawodników, ale też i kibiców MMA. Szef pośredniczącej w tym kontrakcie agencji modeli Creative Artists Agency, Howard Nuchow, zakochał się najpierw w samym Georges'u, a za jego sprawą także w MMA. W publicznych wypowiedziach podkreślał jeszcze jedną zaletę tego sportowca, czyli jego urodę zwykłego chłopaka z sąsiedztwa, która natychmiast zjednuje ludzi do niego. Satysfakcja ze współpracy z Under Armour jest wzajemna: Georges mówi, że nigdy nie związałby się z marką, w której kalesonkach by sam nie lubiał nosić, nawet gdyby mu dużo zapłacili, a akurat w kalesonkach Under Armour nosił już wcześniej.

Brazylijski bokser i zawodnik MMA Anderson Silva, który chociaż jest hetero doświadczał dyskryminacji z powodu że jest czarnoskórym (np. gdy za młodego chłopaka pracował w McDonaldzie, jeden klient odmówił, żeby on go obsłużył, bo jest czarny, a ojciec jego dziewczyny zakazał mu wstępu do swojego domu), w wywiadzie dla brazylijskiego magazynu lifestyle'owego „Trip” powiedział, że wśród zawodników MMA jest bardzo dużo ukrytych gejów i uważa, że podobnie jak Georges St-Pierre powinni oni wyjść z ukrycia i żyć swobodnym życiem gejowskim. On sam nie miałby nic przeciwko trenowaniu i walczeniu z gejem, bo być gejem nie oznacza, że on będzie zaraz dopierdalał się do drugiego faceta, a niejednemu heterykowi chuj staje podczas walki od zwykłego ocierania o przeciwnika i dla zawodników to jest normalne, dlatego na tej podstawie nie da się powiedzieć, że ktoś jest gejem. Jednak wśród zawodników panuje duża ciekawość, czy któryś kolega jest gejem, i nieraz robią dziwne podchody na treningach. Silva też był podejrzewany, a nieraz wprost pytany, czy jest gejem, i wtedy odpowiadał: Nic mi o tym nie wiadomo, ale jestem młody, wszystko przede mną i może jeszcze kiedyś odkryję, że jestem gejem. Możliwe, że te domysły biorą się z tego, że nie rozwala swoich rzeczy po całej szatni sportowej, tylko zawsze starannie układa w torbie, kąpie się przed i po treningu, a po kąpieli smaruje balsamem do ciała oraz ubiera czyste skarpety, a nie z powrotem te, co przyszedł. Jego zdaniem Georges St-Pierre gdy jest skinem, to pewnie tego nie robił i dlatego tak długo nikt nie domyślał się o nim.

Od ponad dziesięciu lat dostarczamy Wam filmy i zabawki erotyczne, które zadowolą każdego.

Kontakt

  •  

    Adres: 60-857 Poznań
    Mylna 32/34A lok.2

  •  

    E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  •  
    Tel.: +48-61-8427470
    Tel. kom.: +48-602-243891
Top
Ta strona używa plików Cookies. Proszę zapoznać się z celem ich używania i możliwościami zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Polityka prywatności. More details…